KMKM Warszawa

Jelcz M121M #4891

Nasz Jelcz

Autobus wpisano na stan zajezdni MZA przy ul. Chełmskiej z dniem 12.02.1998 r. z numerem taborowym 4891, gdzie jeździł do 31.03.2006 r. Przez prawie dwadzieścia lat swojej służby pojazd garażował na czterech zajezdniach. Po likwidacji „Chełmskiej” trafił na „Ostrobramską” (1.04.2006-23.11.2011 r.), a w 2007 r. przeszedł naprawę główną u producenta powiązaną z wizualnym upodobnieniem do nowszego modelu – Jelcza M121I/4 Mastero. Od 24.11.2011 r. autobus garażował na zajezdni „Redutowa”, gdzie pozostał do jej zamknięcia w dn. 29.11.2013 r. Ostatnie cztery lata Jelcz spędził na zajezdni „Stalowa”, a 24.01.2018 r. został zdjęty ze stanu Miejskich Zakładów Autobusowych.

Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej od dawna planował pozyskać do swojej kolekcji Jelcza M121M. Stało się to w styczniu 2018 roku, po wycofaniu z eksploatacji pojazdów tego typu przez MZA, jednak już dużo wcześniej udało nam się zgromadzić części pozwalające przywrócić autobusowi fabryczny wygląd. Oryginalne szare siedzenia pozyskaliśmy z „odkurzacza” o numerze 7891.

Jelcz zadebiutował pod naszą „banderą” już w trakcie 26. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Razem z dwoma innymi autobusami należącymi do Miejskich Zakładów Autobusowych przywiózł obsługę oraz członków Pokojowego Patrolu z hotelu na pl. Defilad, a po zakończeniu imprezy odwiózł ich z powrotem.

Na przełomie lutego i marca 2018 roku nasz autobus pojechał do Zakładu Odbudowy Kadłubów Autobusowych w Bralinie w celu wymiany przedniej i tylnej ściany na właściwą dla danego rocznika.

Wymiana tylnej ściany obejmowała również zmianę wewnętrznego wykończenia górnego wieńca, które pierwotnie było metalowe. Dawcą tego elementu (niedostępnego w sprzedaży) stał się jeden z kasowanych Jelczy 120M z Tomaszowa Mazowieckiego.

Wiele elementów otrzymaliśmy dzięki uprzejmości MPK SA w Krakowie, za co bardzo dziękujemy. Prawy narożnik pochodzi z kolei ze skasowanego Jelcza z ZKM Iława o numerze 007, który pozyskaliśmy dzięki kolegom z Wrocławia. Dziękujemy im również za tylną szybę pochodzącą z ex-głogowskiego Miga.

Zakres prac przy naszym Jelczu wyraźnie zaintrygował pracowników zaplecza. Zazwyczaj autobusy przyjeżdżały do Bralina w celu modernizacji polegającej często na wymianie elementów nadwozia na nowe. Nasz pojazd natomiast doczekał się… demodernizacji.

19 marca nowy-stary Jelcz wrócił do Warszawy, gdzie we własnym zakresie kontynuowaliśmy przywracanie pierwotnej kompletacji naszego autobusu.

Na „pierwszy ogień” poszło oklejenie przodu i tyłu w przygotowane przez Sebastiana naklejki, w które oryginalnie wyposażone były Jelcze. Nie zabrakło oczywiście charakterystycznej czerwonej strzałki.

30 marca 2018 roku Jelcz M121M nr 4891 dostał tablice zabytkowe WK 78V.

Kolejnym elementem do wymiany była półotwarta kabina. Do jej głównej części, przytwierdzonej do podłogi, dopasowaliśmy drzwi i resztę kabiny, która tworzyła zamkniętą całość. Najtrudniejsze było przymocowanie ścianki przytwierdzonej do sufitu, co udało się dzięki pracy zespołowej Grzegorza, Alka i Sylwii.

Grzegorz, Krzysiek i Michał odkręcali również nowsze siedzenia, przeprowadzili konserwację antykorozyjną stalowych podstaw foteli, żeby przygotować miejsce pod oryginalne fotele, których przymocowanie wymagało nie lada zręczności.

W międzyczasie dotarły do nas klapkowe wyświetlacze, które wymagały solidnego wyczyszczenia (także wewnątrz) oraz przywrócenia podświetlenia charakterystycznym niebieskawym światłem UV. Instalacja elektryczna do sterowania tablicami była na szczęście uniwersalna i po demontażu wyświetlaczy diodowych wymiany wymagały jedynie pojedyncze złączki, co dla Grześka było błahostką. Co ciekawe, w naszym autobusie pod zaklejoną folią szybą zachowało się także mocowanie oraz złącze pod fabryczny boczny wyświetlacz, którego w Warszawie nie używano z powodu montażu kasetonów na tradycyjne, znane choćby z Ikarusów, tablice z informacjami o trasie.

Podczas porządków w skośnych panelach ściennych okazało się, że autobus jest przystosowany do dźwiękowej informacji pasażerskiej.

Po liniowej eksploatacji autobusu w kabinie pozostało dużo otworów po mocowaniach kaset z osprzętem elektronicznych kasowników, a także po łączności awaryjnej. W ruch poszła Poxilina, która wypełniła ubytki. Dobranie odpowiedniego koloru farby dla zamaskowania łatek wymagało wprawnego oka Magdy. Z pomocą przyszła… emalia modelarska.

21 kwietnia autobus wyjechał w swoją pierwszą długą podróż na żółtych „blaszkach”. Część trasy przejechał za kierownicą wyraźnie zadowolony Marcin, wiceprezes naszego klubu, który po wielu latach zasiadł za sterami starego znajomego, jeszcze z zajezdni R-10 „Ostrobramska”.